Opowiadania erotyczne :: Plaża dzika plaża

Piękny słoneczny sierpień, pewnego roku, pierwsze wakacje bez dzieci, w mniej znanym kurorcie położnym na Polskim morzem. Wszystko wydawało mi się wtedy takie piękne, spędzę czas z mężem, może wróci mu ochota na sex... Czar prysł na drugi dzień po przyjeździe, nie powiem mój małżonek był dla mnie kochany jednak nie umiał i nie chciał wykorzystywać sytuacji. To już kolejny raz kiedy mieliśmy być tylko dla siebie, rocznica nie była udana ale łudziłam się że teraz będzie inaczej. Niestety usłyszałam kategoryczne ,,to już mnie nie kręci", a na pytanie co go kręci usłyszałam przytulanie. Mi to jednak nie wystarczyło. Pogoda dopisywała , więc ciągnęłam na plażę która jak na nasze morze i plaże była niezaludniona. Jednak po jednym 4 godzinnym wypadzie nad morze usłyszałam że jak chcę mogę chodzić sama. N drugi dzień tak też zrobiłam i wyszłam sama, wzięłam tylko koc i torbę z ręcznikiem. Powiedziałam żeby nie czekał na mnie z obiadem. Tak byłam zła, bo ciągle słyszałam nie nie nie. Byłam ubrana w kostium kąpielowy a na to miałam założoną zwiewną sukienkę i okulary przeciwsłoneczne. Weszłam na plażę i tak jak wcześniej napisałam gdzie nie gdzie był parawan, przycupnęłam więc zboku. Nie wytrzymałam za długo ponieważ widziałam rodziny , małżeństwa, które cieszyły się że razem spędzają czas. Wzięłam więc koc i torebkę i poszłam wzdłuż morza na wschód. W pewnym momencie usiadłam spojrzałam jak daleko jestem i zaczęłam płakać. W pewnej chwili poczułam że ktoś położył rękę na moim ramieniu i powiedział - Coś się pani stało? - odwróciłam się a przede mną stał mężczyzna bez koszulki w szortach. Szybko wstałam i byłam przerażona. Odpowiedziałam

- Nie nie nic

- No chyba jednak tak - uparcie nalegał bym mu powiedziała że tak - płakała pani. Może się pani zgubiła? - zapytał

- Nie ... znaczy ... mam lekkie problemy - wzięłam się za zwijanie koca - ja już muszę wracać

- Proszę zaczekać - chwycił moją rękę - na problemy najlepsze jest się wygadać

Szczerze wzbudził we mnie zaufanie i faktycznie usiadłam i zaczęłam opowiadać wszystko obcemu mężczyźnie. Ulżyło mi. Jednak rozmowa się nam kleiła i dowiedziałam się że miał na imię Adrian i uwielbia dzikie plaże. Z zawodu był geodetą chyba i był po rozwodzie. Nie dowiedziałam się ile miał lat ale przypuszczam że miał coś koło 40. Telefon miałam w torebce i nie słyszałam że mój mąż się do mnie dobija.

- Może dasz się zaprosić na mini obiad? -zaproponował

- Pewnie - i poszłam

Samochód ten z tych coś pokroju jeep ( nie znam się na samochodach) stał zaraz za plażą na pustkowiu gdzie słychać było tylko szum morza.

- I tak tutaj sam przyjeżdżasz? - spytałam

- Tak, uwielbiam ten szum morza i to że nikogo tutaj nie ma. Czasami raz na jakiś czas ktoś jedzie tutaj rowerem ale tak to błoga cisza. - i po chwili postawił przede mną owoce i powiedział - Proszę mini obiad. Smacznego. Owocowy obiad

Jedliśmy i co chwilę nasze spojrzenia się spotykały, jednak kiedy podziękowałam za posiłek i chciałam wracać usłyszałam - To Cię kawałek odprowadzę - i tak też było. I pewnie by do niczego nie doszło gdybym nie weszła na kawałek drewna i zraniła stopy. Adrian jak prawdziwy amant zaczął oglądać tą stopę i nie wiem nawet kiedy znaleźliśmy się w objęciach i pocałunkach. Zapomniałam o stopie o mężu o wszystkim. Sukienka kostium poszły w górę a Adrian zaczął sowim językiem pieścić moją cipkę. Czułam rozkosz i nie myślałam o tym że znam tego faceta od dwóch godzin. Ja potrzebowałam tego. Następnie w pozycji na misjonarza i co prawda skończył we mnie dość szybko i ja też szczytowałam jakoś za szybko, to potem nie mogliśmy się od siebie oderwać, cały czas w objęciach aż zorientowałam się że już jest trochę późno. Adrian odwiózł mnie ze względu na tą stopę i obiecaliśmy sobie że się skontaktujemy, jednak ani ja nie napisałam ani on.

Po powrocie zastałam męża śpiącego z książką na brzuchu. Pomyślałam wtedy że nie czuję winy i jakiegoś poczucia wstydu ponieważ byłam zaniedbywana i jestem wciąż.
60%
7004
Dodał goracamilfetka 26.05.2019 10:19
Zagłosuj

Komentarze (0)
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.

Podobne opowiadania

Trójkąt bez kąta

ROZDZIAŁ PIERWSZY    Zawisłem na zgiętych nogach niespełna trzy metry nad ziemią, po zaznaczeniu na niewidocznej stronie szyny dla nadzorcy pani Izabeli dziewięćdziesiątego ósmego dnia mojego pobytu w ośrodku odnowy duchowej. Pozycja zwisu z szyny umożliwia wyprostowanie pleców, skute łańcuchami ręce w nadgarstkach, pozwalały na minimalny zakres niezbędnych ruchów w celu zachowania równowagi w czasie powłóczenia nogami zaopatrzonymi w podobne akcesoria. Dodatkowy metalowy... Przeczytaj więcej...

Miastowy chłopak

Wyprowadzka do miasta była w moim przypadku konieczna. Umówmy się – człowiek bez zdolności manualnych nie ma czego szukać na wsi. Mój ojciec jest zagorzałym konserwatystą; nie potrafił zrozumieć, że w dzisiejszych czasach drogą do majątku nie jest tylko i wyłącznie praca fizyczna. Nie miałem siły na dalszą, jakby to ładnie ująć, wymianę poglądów. Sądziłem, że zgromadzone środki wystarczą mi na to, aby wypłynąć na głębsze wody. Popytałem po znajomych, pogrzebałem... Przeczytaj więcej...

Złocista stróżka cz. 3 Piss prosto do buzi

Wróciłem z pracy około 17-tej, w mieszkaniu było trochę chłodno bo był to już koniec września, rozpaliłem więc w pokoju kominek i poszedłem do kuchni przygotować i zjeść kolację. Gdy wróciłem, w pokoju było już przyjemnie ciepło, usiadłem na sofie i zastanawiałem się co zrobić z resztą wieczoru, dołożyłem kilka polan do kominka i zgasiłem światło, zrobiło się nastrojowo, pomyślałem o Ani, z którą już od kilkunastu dni się nie kochałem, postanowiłem do niej... Przeczytaj więcej...